Przejdź do treści
AI Act: ujawnianie chatbotów i oznaczanie treści syntetycznych już obowiązuje

Zmiany w prawie

AI Act: ujawnianie chatbotów i oznaczanie treści syntetycznych już obowiązuje

Od 2 sierpnia 2026 r. stosuje się obowiązki przejrzystości z art. 50 AI Act, poza technicznym oznaczaniem treści syntetycznych ze starszych systemów, dla którego biegnie okres przejściowy do 2 grudnia 2026 r. Firma korzystająca z chatbota, awatara albo generatora grafik musi dziś ustalić własną rolę, czyli sprawdzić, czy jest dostawcą, podmiotem stosującym czy jednym i drugim naraz, oraz zaprojektować komunikat dla użytkownika. W tym samym tygodniu biegną trzy inne terminy: samorejestracja w wykazie KSC do 3 października dla podmiotów zobowiązanych do zgłoszenia się samodzielnie, uwagi do checklist UODO do 30 września i przygotowanie regulaminów pod nowe przepisy antymobbingowe wchodzące w życie 5 listopada.

AI Act: ujawnianie chatbotów i oznaczanie treści syntetycznych już obowiązuje

Stan prawny na 5 września 2026 r.

Od 2 sierpnia 2026 r. stosuje się obowiązki przejrzystości z art. 50 AI Act, a Komisja Europejska opublikowała do nich wytyczne i FAQ na chwilę przed tą datą. Wyjątek to techniczne oznaczanie treści syntetycznych ze starszych systemów: dla nich okres przejściowy trwa do 2 grudnia 2026 r. Nowe obowiązki dotyczą chatbotów, agentów AI, awatarów, deepfake'ów oraz treści generowanych albo modyfikowanych przez AI, czyli narzędzi, które w wielu firmach działają od miesięcy, choć nikt ich nie opisał od strony prawnej. W tym samym tygodniu biegną trzy inne terminy, o których łatwo zapomnieć: samorejestracja w wykazie KSC do 3 października dla podmiotów zobowiązanych do zgłoszenia się samodzielnie, uwagi do materiałów UODO o wdrożeniach AI do 30 września i przygotowanie regulaminów pod nowe przepisy antymobbingowe wchodzące w życie 5 listopada. Poniżej piszę, co z tego wynika dla firmy, działu prawnego i pracownika.

Na czym polega obowiązek przejrzystości AI

Firma, która wdroży chatbota obsługi klienta i nie powie użytkownikowi, że rozmawia z AI, ryzykuje spór z klientem i zarzuty z prawa konsumenckiego. Sam obowiązek zaprojektowania systemu tak, aby ujawniał kontakt z AI, art. 50 ust. 1 AI Act nakłada jednak na dostawcę systemu, nie na firmę, która z niego korzysta. To obowiązek procesowy: seria kroków przed kontaktem z użytkownikiem i w jego trakcie, a nie jednorazowy znak wodny na grafice. Największe nieporozumienie wokół tego przepisu polega na tym, że firmy sprowadzają go do jednego obowiązku i biorą ten obowiązek na siebie w całości, zamiast sprawdzić, która jego część rzeczywiście ich dotyczy. Tymczasem przepis rozdziela role: ust. 1 i 2 nakładają obowiązki na dostawcę systemu, a ust. 3 i 4 na podmiot stosujący, czyli firmę, która z gotowego systemu korzysta w relacji z klientem. Dostawca ma tak projektować system, aby informował użytkownika o kontakcie z AI. Ma też oznaczać treści syntetyczne, które generuje jego system, w formacie odczytywalnym maszynowo: w znaczniku umieszczonym w metadanych albo w pliku, a nie tylko w opisie widocznym dla człowieka. Firma, która tylko wdraża cudzego, gotowego chatbota, nie odpowiada bezpośrednio za ten projektowy obowiązek dostawcy. Powinna jednak wymóc jego wykonanie w umowie, ponieważ przed klientem i tak odpowiada za sposób prowadzenia rozmowy. Podmiot stosujący ma poza tym własne, odrębne obowiązki. Musi ujawnić deepfake oraz tekst wygenerowany przez AI i opublikowany w sprawie leżącej w interesie publicznym, czyli w sprawie, która informuje odbiorców o czymś ważnym dla społeczeństwa, na przykład o śledztwie albo decyzji władzy, a nie tylko promuje firmę. Przy rozpoznawaniu emocji albo kategoryzacji biometrycznej musi poinformować o tym osobę, wobec której system działa.

Firma, która integruje cudzego chatbota pod własną marką, najczęściej zakłada, że jest tylko podmiotem stosującym. To założenie bywa błędne, choć nie w każdym przypadku. Art. 3 pkt 3 AI Act wiąże status dostawcy z dwiema przesłankami, które muszą wystąpić łącznie. Po pierwsze, firma sama rozwija system albo zleca jego rozwój. Po drugie, wprowadza go do obrotu albo oddaje do użytku pod własną nazwą lub znakiem towarowym, niezależnie od tego, kto system zbudował technicznie. Samo umieszczenie własnego logo na cudzym narzędziu, bez wpływu na jego rozwój czy przeznaczenie, nie przesądza jeszcze o statusie dostawcy. Rolę trzeba więc ustalić dla konkretnego modelu współpracy z dostawcą i sprawdzić obie przesłanki, zamiast zakładać ją z góry.

Kiedy integrator staje się dostawcą

Status dostawcy zależy od dwóch warunków łącznie: realnego wpływu na rozwój albo modyfikację systemu i wprowadzenia go do obrotu pod własną marką. Bank, który zleca dostawcy dopasowanie chatbota do swoich procesów, a potem prezentuje go klientom pod własną marką bez informacji o pierwotnym producencie, może spełnić oba warunki i stać się dostawcą w rozumieniu AI Act, nie tylko podmiotem stosującym i stroną umowy z dostawcą. W takim układzie obok ryzyka kontraktowego wobec dostawcy pojawia się odpowiedzialność wynikająca wprost z ustawy, z ust. 1 i 2 art. 50, niezależnie od zapisów umowy. Sprawdź obie przesłanki przed podpisaniem umowy, nie po kontroli.

Przy chatbocie czy awatarze zasada wyjściowa jest prosta: człowiek ma wiedzieć, że rozmawia z maszyną. Wyjątek dotyczy sytuacji, w której dla rozsądnego użytkownika jest to oczywiste, ale wytyczne każą czytać ten wyjątek wąsko. Widget z podpisem „asystent" niczego nie przesądza, skoro po drugiej stronie równie dobrze może siedzieć konsultant. Bezpieczniejszy wariant to prosty komunikat przy pierwszej wiadomości, na przykład „rozmawiasz z asystentem AI, w każdej chwili możesz poprosić o kontakt z konsultantem".

Wyjątek: oznaczanie treści syntetycznych wchodzi w życie później

Informowanie o kontakcie z AI i ujawnianie deepfake'ów obowiązuje od 2 sierpnia 2026 r., z wąskimi wyjątkami dla sytuacji oczywistej dla uważnego odbiorcy oraz dla ścigania przestępstw. Techniczne oznaczanie treści syntetycznych w formacie odczytywalnym maszynowo z art. 50 ust. 2 ma dodatkowo okres przejściowy: dla systemów wprowadzonych do obrotu przed 2 sierpnia 2026 r. obowiązek ten stosuje się dopiero od 2 grudnia 2026 r., a w każdym przypadku tylko w zakresie technicznie wykonalnym. Nowe systemy oznaczają treści od razu.

Przy treściach syntetycznych przepis traktuje różne sytuacje inaczej, więc najłatwiej je zestawić w tabeli:

MateriałTrzeba oznaczyć albo ujawnić?Kto odpowiada
Wynik działania modelu AI w formacie odczytywalnym maszynowoTak, w zakresie technicznie wykonalnym, z okresem przejściowym do 2 grudnia 2026 r. dla starszych systemówDostawca modelu, art. 50 ust. 2
Zwykła grafika reklamowa wygenerowana przez AI, przedstawiająca fikcyjną scenę albo postaćNie jako deepfake ani tekst o sprawie publicznej, ale obowiązują ogólne zakazy reklamy wprowadzającej w błądFirma publikująca reklamę, reguły ogólne poza art. 50
Deepfake, na przykład nagranie prezesa, który mówi rzeczy, których nie powiedziałTak, trzeba ujawnić, że materiał wygenerowała albo zmanipulowała AIPodmiot stosujący, czyli firma publikująca materiał, art. 50 ust. 4 akapit pierwszy
Artykuł o wyborach albo innej sprawie ważnej dla społeczeństwa, wygenerowany albo zmodyfikowany przez AITak, chyba że przeszedł weryfikację człowieka lub kontrolę redakcyjną i konkretna osoba fizyczna albo prawna wzięła za niego odpowiedzialność redakcyjnąPodmiot stosujący, czyli wydawca albo redakcja, art. 50 ust. 4 akapit drugi

Wyjątek dla tekstu w sprawie publicznej jest węższy, niż się wydaje. Warunki są rozłączne, więc wystarczy jedno z dwóch: weryfikacja człowieka albo kontrola redakcyjna, czyli standardowy proces akceptacji tekstu przed publikacją. Do tego dochodzi jednak wymóg, żeby odpowiedzialność redakcyjną za publikację ponosiła konkretna osoba fizyczna albo prawna, na przykład redakcja jako spółka, nie anonimowy system. Sporne bywa też samo zakwalifikowanie tematu. Artykuł prasowy o wyborach, wygenerowany przez AI i sprawdzony przez redaktora, z wyjątku skorzysta. Komunikat spółki o własnych wynikach finansowych albo post marketingowy napisany pod pretekstem komentowania wyborów czy afery raczej nie, ponieważ nie informuje społeczeństwa o sprawie publicznej, tylko wykorzystuje ją do promocji.

W praktyce najwięcej ryzyka powstaje na styku marketingu, obsługi klienta i publikacji treści. Tam narzędzia wdraża się najszybciej, najczęściej bez udziału prawnika, i tam najłatwiej opublikować materiał, którego nikt świadomie nie zakwalifikował.

Co ustalić w firmie w pierwszej kolejności

  1. 1

    Rola w łańcuchu

    Sprawdź, czy w danym procesie jesteś dostawcą systemu, podmiotem stosującym, czy też dostawcą dlatego, że rozwijasz cudzy system i wprowadzasz go pod własną marką. To trzy różne profile ryzyka, nie dwa.

  2. 2

    Inwentarz narzędzi

    Spisz chatboty, awatary, generatory grafik i głosu oraz automatyczne odpowiedzi w kanałach obsługi klienta. Bez listy nie ma czego oznaczać.

  3. 3

    Moment i treść komunikatu

    Informacja o kontakcie z AI ma trafić do użytkownika przy pierwszym kontakcie, a nie w regulaminie na dole strony.

  4. 4

    Umowa z dostawcą

    Ureguluj oznaczanie treści, dokumentowanie funkcji narzędzia i współpracę przy skargach oraz zapytaniach organów.

  5. 5

    Zasady dla zespołu

    Napisz wprost, co wolno wygenerować na firmowym koncie i co trzeba oznaczyć przed publikacją, z rozróżnieniem na chatbota, deepfake i zwykłą grafikę reklamową.

Najczęstsze błędy przy ujawnianiu chatbotów i deepfake'ów

Przedsiębiorca zwykle zakłada, że skoro system dostarcza zewnętrzna firma, to na niej spoczywają wszystkie obowiązki z art. 50. Tymczasem to podmiot stosujący, czyli firma, która publikuje deepfake albo wdraża chatbota w kontakcie z klientem, ma własne obowiązki z ust. 3 i 4 i nie przerzuci ich na dostawcę licencji. Czasem, jak pokazuje ramka wyżej, sama jest zresztą dostawcą. Prawnik z kolei czyta licencję bardzo dokładnie, ale nie mapuje ról, a bez tej mapy nie wiadomo, kto odpowiada za oznaczenie: spółka, agencja marketingowa czy redakcja portalu. Pracownik myli się inaczej: materiał wygenerowany na firmowym koncie uznaje za sprawę prywatną. Tyle że praca na firmowym koncie sprawą prywatną nie jest, a odpowiada potem organizacja, nie pracownik, i to przed klientem oraz organem nadzoru.

Osobno wymieniłbym marketing i e-commerce. Ostrzeżenie schowane w regulaminie nie zastąpi jasnej informacji przy pierwszym kontakcie z chatbotem ani czytelnego oznaczenia materiału, który przepis kwalifikuje jako deepfake albo jako tekst o sprawie leżącej w interesie publicznym.

Terminy obowiązków przejrzystości w AI Act

Zdanie „cały AI Act obowiązuje od sierpnia" jest po prostu nieprawdziwe i prowadzi do złych decyzji budżetowych. Termin dla systemów wysokiego ryzyka z załącznika III przesunęło rozporządzenie (UE) 2026/1744, czyli tzw. Digital Omnibus on AI, na 2 grudnia 2027 r., a dla AI w produktach objętych odrębnymi regulacjami sektorowymi, na przykład wyrobów medycznych albo maszyn, na 2 sierpnia 2028 r.

Stosowanie AI Act w czasie

1

Etap 1

Obowiązki przejrzystości

Ujawnianie interakcji z AI, deepfake'ów i tekstów AI o sprawach publicznych. Nowe systemy oznaczają treści syntetyczne od razu; dla systemów wprowadzonych do obrotu wcześniej biegnie okres przejściowy do 2 grudnia 2026 r.

od 2 sierpnia 2026
2

Etap 2

Dodatkowe zakazy i koniec okresu przejściowego

Wchodzą zakazy obejmujące m.in. generowanie lub manipulowanie intymnymi materiałami bez zgody. Kończy się też okres przejściowy dla technicznego oznaczania treści syntetycznych ze starszych systemów.

od 2 grudnia 2026
3

Etap 3

Systemy wysokiego ryzyka

Reguły dla systemów wysokiego ryzyka z załącznika III, przesunięte rozporządzeniem (UE) 2026/1744.

od 2 grudnia 2027
4

Etap 4

AI w produktach regulowanych

Ostatnia grupa obowiązków, dotycząca systemów wbudowanych w produkty objęte odrębnymi regulacjami sektorowymi.

od 2 sierpnia 2028

AI Act: wyjątki od obowiązków przejrzystości

Wytyczne Komisji nie zastępują rozporządzenia. Są mocną wskazówką praktyczną i pierwszym sygnałem, jak organy będą czytać przepis, ale granice obowiązku wyznaczy ostatecznie treść art. 50 i praktyka nadzoru, czyli konkretne decyzje i kontrole krajowych organów rynku. Kto dziś projektuje proces wyłącznie pod literę wytycznych, powinien liczyć się z korektą.

Druga oś sporu dotyczy zasięgu wyjątków. Zwolennicy szerokiej wykładni argumentują, że nadmiar komunikatów o AI znieczula użytkownika i odbiera tym komunikatom znaczenie. Wytyczne idą jednak w przeciwną stronę i traktują oczywistość kontaktu z maszyną jako sytuację wyjątkową, nie regułę.

W całym sporze ginie natomiast co innego. Etykieta „wygenerowane przez AI" nie legalizuje materiału. Nie usuwa problemu danych osobowych ani praw autorskich, nie ratuje reklamy wprowadzającej w błąd i nie zdejmuje odpowiedzialności za treść. Oznaczenie mówi tylko, skąd materiał pochodzi.

Prawo pracy: nowe standardy antymobbingowe od 5 listopada 2026 r.

Zgłoszenie mobbingu, które dziś trafia do przełożonego osoby objętej skargą, po 5 listopada 2026 r. może samo w sobie obciążyć pracodawcę w sporze, niezależnie od tego, czy do mobbingu faktycznie doszło. Ustawa z 19 czerwca 2026 r. o zmianie ustawy Kodeks pracy oraz ustawy Kodeks postępowania cywilnego, Dz.U. 2026 poz. 1046, wchodzi w życie właśnie 5 listopada 2026 r., a na dostosowanie wewnętrznych regulaminów przewiduje sześciomiesięczny okres, czyli do 5 maja 2027 r. Nowy art. 94³a Kodeksu pracy nakazuje pracodawcy zatrudniającemu co najmniej 10 osób przyjąć odrębny regulamin antymobbingowy, z konkretnymi zasadami, procedurami i częstotliwością działań. Może go zastąpić układ zbiorowy pracy, regulamin pracy albo obwieszczenie. Mniejszy pracodawca nie potrzebuje formalnego regulaminu, ale obowiązek systematycznego przeciwdziałania mobbingowi i nierównemu traktowaniu dotyczy go tak samo.

Dla działu HR i zarządu oznacza to dwa konkretne zadania, nie samą lekturę przepisów. Po pierwsze, ścieżka zgłoszeń musi prowadzić do osoby niezależnej od tej, której zgłoszenie dotyczy, a z każdego postępowania wewnętrznego musi zostawać ślad dokumentowy: kto zgłosił, kiedy, co sprawdzono i z jakim skutkiem. Po drugie, polityka antymobbingowa musi działać, a nie tylko istnieć na papierze. Nowelizacja zmienia bowiem reguły dowodowe, czyli to, kto i co musi udowodnić w sporze: ciężar przesuwa się z pracownika reagującego na incydent w stronę pracodawcy, który musi wykazać, że mobbingowi zapobiegał, a nie tylko że zareagował po fakcie. Ustawa rozbudowuje też roszczenia pracowników, czyli katalog żądań, które mogą zgłosić w razie mobbingu czy dyskryminacji.

Polityka napisana kilka lat temu i od tamtej pory nieotwierana raczej nie spełni tych wymagań. Firma, która do 5 maja 2027 r. nie zaktualizuje regulaminu i nie udokumentuje ścieżki zgłoszeń, wejdzie w ewentualny spór bez dowodów, których wymagają od niej nowe przepisy.

Cyberbezpieczeństwo: miesiąc do wpisu do wykazu KSC

Firmy z sektora energetycznego, ochrony zdrowia, finansów, transportu i wodociągów, część firm z sektora cyfrowego, na przykład dostawcy chmury i centrów danych, oraz część przemysłu o znaczeniu strategicznym powinny dziś sprawdzić, czy ustawa o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa obejmuje je jako podmiot kluczowy albo podmiot ważny. To dwie kategorie firm o podwyższonych obowiązkach ochrony przed cyberatakami. Część takich podmiotów ustawa wpisuje do wykazu z urzędu, ale firmy zobowiązane do samodzielnego zgłoszenia mają na wpis czas do 3 października 2026 r. Sam wpis to dopiero wejście do systemu, ponieważ dalej czekają zarządzanie bezpieczeństwem informacji, raportowanie incydentów i audyty.

Termin biegnie, ale nie dla każdego

Do samorejestracji w wykazie KSC zostaje niecały miesiąc, dotyczy to jednak tylko podmiotów zobowiązanych do zgłoszenia się samodzielnie: część firm ustawa wpisuje z urzędu, bez wniosku. Pierwsza czynność to ustalenie, czy firma w ogóle należy do podmiotów kluczowych albo ważnych, a nie zamówienie audytu.

Radzę zacząć od tego ustalenia, ponieważ firmy najczęściej potykają się o założenie, że przepisy dotyczą wyłącznie sektora publicznego i dużej infrastruktury. Jeżeli z analizy wynika, że firma podlega ustawie, odpowiedzialność trzeba przypisać konkretnej osobie w organizacji, a nie „działowi IT" rozumianemu jako zbiorowość.

RODO: algorytm nie zasłoni się tajemnicą przedsiębiorstwa

Jeżeli algorytm sam, bez udziału człowieka, odmawia klientowi kredytu albo limitu kupieckiego wyłącznie na podstawie scoringu, firma musi umieć wyjaśnić dlaczego. To najbardziej typowa sytuacja, w której działa wyrok Trybunału Sprawiedliwości w sprawie Dun & Bradstreet Austria (C-203/22), i zarazem jego granica: dotyczy wyłącznie decyzji podjętych w całości automatycznie, które wywołują skutek prawny albo podobnie istotnie wpływają na daną osobę, czyli decyzji z art. 22 ust. 1 RODO. Wyrok nie tworzy ogólnego prawa do wyjaśnienia każdego użycia algorytmu w firmie ani obowiązku ujawnienia kodu źródłowego.

Trybunał rozstrzygnął w tym wyroku spór o zakres prawa dostępu z art. 15 ust. 1 lit. h) RODO. Osoba, wobec której zapadła taka decyzja, ma prawo do istotnych informacji o zasadach jej podejmowania. Trybunał przesądził, że złożoność algorytmu nie zwalnia administratora, czyli firmy przetwarzającej dane, z podania wyjaśnienia zrozumiałego dla odbiorcy, a tajemnica przedsiębiorstwa nie działa jak wyłącznik tego obowiązku. Nie oznacza to jednak nakazu ujawnienia całego modelu, kodu źródłowego czy danych osobowych osób trzecich: zakres ujawnienia wyznacza ostatecznie organ nadzorczy albo sąd, który zestawia prawo do wyjaśnienia z ochroną tajemnicy przedsiębiorstwa i praw innych osób.

C-203/22 wyrok TSUE z 27 lutego 2025 r. w sprawie Dun & Bradstreet Austria

Osoba, wobec której podjęto decyzję wyłącznie na podstawie zautomatyzowanego przetwarzania, wywołującą wobec niej skutek prawny albo podobnie istotny, ma na podstawie art. 15 ust. 1 lit. h) RODO prawo do informacji umożliwiającej zrozumienie i zakwestionowanie sposobu jej podjęcia. Powołanie się na złożoność algorytmu ani na tajemnicę przedsiębiorstwa nie wystarcza, aby odmówić wyjaśnienia, choć zakres ujawnienia waży sąd wobec ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa i danych osób trzecich.

W praktyce trzeba przygotować wyjaśnienie zrozumiałe dla odbiorcy, czyli opisać, jakie kategorie danych miały znaczenie, w jakim kierunku wpłynęły na wynik i jak decyzję zakwestionować. Odpowiedź w stylu „decyzję podjął system" nie spełnia tego standardu. Widać tu zresztą tę samą myśl, którą niesie art. 50 AI Act: przejrzystość ma dawać zrozumienie sytuacji, a nie odhaczać formalne przekazanie informacji. Różnica polega na tym, że AI Act chroni także odbiorcę treści, który nie przekazuje żadnych danych, lecz powinien wiedzieć, że ogląda materiał syntetyczny.

Wdrożenia AI a RODO: checklisty UODO i uwagi do 30 września

UODO opublikował materiały dla organizacji wdrażających AI i zbiera do nich uwagi do 30 września. Urząd wskazuje na coś, co widzę w praktyce niemal za każdym razem: wiele firm dostrzega problem danych osobowych dopiero po uruchomieniu narzędzia, kiedy pracownicy już wklejają do niego dokumenty, na przykład CV kandydatów, dane kadrowe albo umowy z klientami.

Ocena zaczyna się przed zakupem licencji. Trzeba sprawdzić dostawcę i ustalić, co dzieje się z danymi wprowadzanymi do narzędzia oraz czy służą one do trenowania modelu. Dopiero potem widać, czy wdrożenie wymaga oceny skutków dla ochrony danych, czyli formalnej analizy ryzyka dla prywatności użytkowników, obowiązkowej na gruncie RODO przy wdrożeniach o podwyższonym ryzyku. W mniejszej firmie wystarczy na początek jedna osoba, która przed podpisaniem umowy zada te pytania dostawcy i zapisze odpowiedzi. Konsultacje to przy okazji rzadka szansa, żeby wpłynąć na kształt materiałów, z których organ będzie potem korzystał.

Oznaczanie treści i ujawnianie chatbotów w praktyce

Prowadzę wdrożenia AI od strony prawnej: mapuję role w łańcuchu (dostawca, integrator, podmiot stosujący), piszę politykę AI oraz zasady dla zespołu, przygotowuję ocenę ryzyka pod AI Act i dokumentację RODO wraz z oceną skutków. Zajmuję się też compliance w obszarze cyberbezpieczeństwa, obiegiem dokumentów, podpisami elektronicznymi i automatyzacją procesów.

Jeżeli używasz chatbota albo generujesz treści marketingowe i nie wiesz, co dokładnie trzeba dziś oznaczyć, umów rozmowę. Zwykle wystarczy godzina. Wychodzisz z niej z listą narzędzi AI używanych w firmie, z listą komunikatów i oznaczeń do wdrożenia przy każdym z nich, z zadaniami przypisanymi do konkretnych osób i z kolejnością działań od najpilniejszego do najmniej pilnego.

Jeśli chcesz to przełożyć na swoją sytuację, zobacz wdrożenia AI i AI Act albo napisz do mnie.

Źródła

  • Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1689 z 13 czerwca 2024 r. ustanawiające zharmonizowane przepisy dotyczące sztucznej inteligencji (akt w sprawie sztucznej inteligencji), w szczególności art. 3 pkt 3, art. 50 i załącznik III. link

  • Komisja Europejska, wytyczne dotyczące obowiązków przejrzystości dostawców i podmiotów stosujących systemy AI. link

  • Komisja Europejska, FAQ dotyczące obowiązków przejrzystości z art. 50 AI Act. link

  • Komisja Europejska, informacja o egzekwowaniu AI Act i kalendarzu stosowania przepisów. link

  • Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2026/1744 z 8 lipca 2026 r. zmieniające rozporządzenie (UE) 2024/1689 w zakresie terminów stosowania przepisów o systemach wysokiego ryzyka (Digital Omnibus on AI), Dz.Urz. UE z 24 lipca 2026 r., w życie od 27 lipca 2026 r. link

  • Ustawa z 19 czerwca 2026 r. o zmianie ustawy Kodeks pracy oraz ustawy Kodeks postępowania cywilnego, Dz.U. 2026 poz. 1046, wejście w życie 5 listopada 2026 r. link

  • Ministerstwo Cyfryzacji, obowiązki podmiotów kluczowych i ważnych po nowelizacji ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa. link

  • Wyrok TSUE w sprawie C-203/22 Dun & Bradstreet Austria, dotyczący wyjaśniania decyzji zautomatyzowanych. link

  • UODO, materiały i checklisty dla organizacji wdrażających AI, uwagi do 30 września. link

Powiązane materiały

Dalsze lektury z podobnym kontekstem odbiorcy lub kategorii.